W rozważaniach o kryzysie finansowym pojawia się również pytanie o rynek szkoleń biznesowych. Czy podnoszenie kwalifikacji staje się w tym trudnym okresie zbędne, czy właśnie bardziej potrzebne? Paradoksalnie, kryzys może być dobrym czasem dla szkoleń.
Zapotrzebowanie na szkolenia w instytucjach finansowych w czasach dekoniunktury podatne jest na działanie skrajnych bodźców, o przeciwnych wektorach. Z jednej strony rośnie popyt na dobrze wyszkolonych specjalistów, którzy będą w stanie zaradzić narastającym problemom, z drugiej jednak tnie się koszty i ofiarą tego mogą paść właśnie szkolenia. Czy w polskiej praktyce zapotrzebowanie na szkolenia rośnie, czy spada?
Zdaniem przedstawicieli brytyjskiego stowarzyszenia CIMA (Chartered Institute of Management Accountants), prowadzącego także w Polsce kursy z zakresu rachunkowości zarządczej i finansów, kryzys gospodarczy okazał się pełnym pułapek sprawdzianem z zarządzania finansami dla wielu przedsięwzięć. Brak odpowiednich kwalifikacji zawodowych kadry zarządzającej może się bowiem przyczynić do znaczących strat finansowych, a nawet doprowadzić do bankructwa zarówno dużych korporacji, jak i małych jednostek gospodarczych. Dziś nie można już liczyć na łut szczęścia – przetrwają tylko ci, którzy na zajęciach z ekonomii nie spali w ostatnich ławkach.
Zarówno duże polskie spółki jak i małe przedsiębiorstwa zaczynają doceniać potęgę dobrze wyszkolonej kadry. Kryzys gospodarczy skłonił firmy do cięć kosztów wewnętrznych zarówno tych dużych, jak kupno nowej floty samochodowej oraz tych małych – jak kupno artykułów biurowych. W CIMA dostrzegają jednak tendencję do niezmniejszania budżetu szkoleniowego w firmach. Nie wszyscy zgodzą się z tą opinia, jednak zwłaszcza duże korporacje przeznaczają dodatkowe pieniądze na edukację pracowników. Jest to bowiem dla przedsiębiorców inwestycja długofalowa. Dobrze wyszkoleni pracownicy mogą w końcu nie tylko uchronić firmy przed powiększaniem strat finansowych, ale również umiejętnie poszukać oszczędności i przynieść nowe projekty. Podnoszenie kwalifikacji jest bowiem w obecnej sytuacji niezbędne.
- Pogłębianie wiedzy, zdobywanie nowych certyfikatów i udział w szkoleniach nigdy nie były stratą czasu – powiedział „Gazecie Bankowej” Thierry Iovane, dyrektor CIMA na Europę i Amerykę Łacińską. - Inwestycja w siebie jest cenna nie tylko z osobistego punktu widzenia, ale również z punktu widzenia pracodawców. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że ta inwestycja zawsze przyniesie spore zyski.
Według CIMA, rośnie zapotrzebowanie na szkolenia nie tylko w instytucjach finansowych ale również i w innych sektorach gospodarki, zatem recesja może mieć pozytywny wpływ na rozwój rynku szkoleń.
- Na kadrze zarządzającej spoczywa szereg odpowiedzialnych decyzji – zawieranie transakcji, przygotowanie planów inwestycyjnych i wprowadzenie ich we właściwym czasie, wpłata lub wypłata środków w odpowiednim momencie. Wyczucie, umiejętności i odpowiednie kwalifikacje pracowników, to być albo nie być dla wielu firm”– przypomniał Thierry Iovane.
Jego zdaniem, można było zminimalizować konsekwencje kryzysu i osłabienia złotówki, zadając sobie w odpowiednim momencie pytanie, czy ludzie podejmujący decyzje o najistotniejszych kwestiach finansowych firmy mają odpowiednie kwalifikacje.
- Komputeryzacja, nowe technologie, inwestycje w jeszcze nowsze systemy informatyczne stały się dla wielu firm wyznacznikiem dobrze prosperującego biznesu – zauważył Thierry Iovane.
- Zapomniano jednak o tym, iż newralgiczne decyzje podejmowane są przez ludzi, a nie bezduszne maszyny. W obecnej, dość trudnej sytuacji gospodarczej przygotowanie i odpowiednie kwalifikacje powinny odgrywać znaczącą rolę dla pracodawców. Brak przygotowania do wzięcia na siebie odpowiedzialności za losy firmy może doprowadzić do klęski nawet najlepszego biznesu. Dlatego istotne jest, aby kadra zarządzająca miała możliwość sprawdzania i podnoszenia kwalifikacji pracownika. Zarówno w dużych, międzynarodowych korporacjach, jak i w krajowych firmach kwestia wykształcenia powinna odgrywać znaczącą rolę.
Czasu nie można cofnąć, ale można zabezpieczyć się przed powiększaniem się strat przedsiębiorstw. Należy zwrócić uwagę na wykształcenie kandydatów przyjmowanych do pracy i inwestować w umiejętności swoich pracowników – to najlepsza rada, jaką dziś można dać pracodawcom.
To teoria i spojrzenie raczej optymistyczne. Realnie jednak patrząc, sytuacja firm szkoleniowych nie jest wesoła. Nie wszystkie radzą sobie z dekoniunkturą. I nie przed wszystkimi rysuje się świetlana przyszłość.
- Szkolenia zamieniają się w czasach kryzysu z inwestycji w koszty – stwierdził Jacek Pogorzelski, wykładowca SGH i właściciel firmy doradczej Prime Code. - Są łatwym przedmiotem redukcji, bo nikomu nic nie zostaje zabrane. Modyfikuje się jedynie planowane inwestycje. To normalne, że w trudniejszych czasach wstrzymuje się inwestycje, chociaż jest pewien punkt widzenia, który mówi, że jeżeli wszyscy robią A, to najwięcej zyskuje się przez zrobienie B. Tak często mówi się o inwestowaniu w strategię, czy właśnie szkolenia. Branża finansowa i tak nie jest najbardziej zachowawcza. Przedstawicieli tej branży dość często widuję na szkoleniach z zakresu marketingu. Jest to bardzo konkurencyjna branża, w której trudno się wyróżnić, bo na poziomie produktów praktycznie nie można stworzyć przewagi konkurencyjnej. Wydaje mi się, że to właśnie dlatego pracownicy instytucji finansowych poszukują inspiracji na szkoleniach marketingowych. Oczywiście każdego zachęcam do uczestnictwa w konferencjach i szkoleniach, bo jest to element rozwoju zawodowego. Na co dzień brakuje dystansu do wykonywanej pracy, a szkolenia, które są przecież także spotkaniami z innymi praktykami, pozwalają spojrzeć na sprawy z nowej perspektywy. Dzisiaj szkolenia rzadko są teoretycznymi pogadankami. Ich celem jest najczęściej dostarczenie praktycznej wiedzy i rozwój umiejętności. Jeżeli ktoś może sobie na nie pozwolić, powinien w nich uczestniczyć także w czasie kryzysu. Kryzys jest świetnym okresem na rozwój osobisty i zawodowy, bo nie ma tego pędu, który towarzyszy okresom prosperity.
- W pierwszym momencie instytucje finansowe zareagują na to, co nazywamy kryzysem, czy spowolnieniem gospodarczym, obcięciem budżetów szkoleniowych i promocyjnych; w wypadku tych pierwszych, być może nawet do zera - ocenił Jarosław Rubin, konsultant, certyfikowany trener biznesu, właściciel firmy JOT. – Uważam natomiast, że z czasem przyjdzie taka refleksja, że musi nastąpić zamiana szkoleń „fajnych” na potrzebne. Główną rolę będzie odgrywało dobre rozpoznanie potrzeb szkoleniowych, ścisłe dostosowanie szkoleń do potrzeb instytucji, ale właśnie w czasie kryzysu. Bo jak uczyły poprzednie kryzysy, to w ich czasie można uzyskać przewagę konkurencyjną. Tę przewagę buduje się w oparciu o wykwalifikowanych pracowników. Inne rzeczy są do skopiowania – jeżeli działy zarządzania zasobami ludzkimi i zarządy firm będą tego świadome, to branża szkoleniowa będzie miała co robić, cały czas jednak z podkreśleniem, że to nie będą już spotkania nastawione pół na pół na integrację i na cele szkoleniowe, tylko w 80-90 procentach szkoleniowe. Sądzę, że w pierwszym półroczu ten rynek się skurczy, bo widać to po pewnych reakcjach instytucji finansowych, ale w perspektywie tego spowolnienia, które – jak mówią niektórzy - w ekstremalnych warunkach może potrwać od 5 do 7 lat, żadna instytucja nie wytrzyma, żeby nie rozwijać swoich pracowników przez tak długi okres, bo sama siebie pogrąży.
Dwaj nasi ostatni rozmówcy współpracują z „Gazetą Bankową”, pod egidą której prowadzony jest cykl szkoleń dla biznesu „Dzielimy się wiedzą”. Właśnie zakończył się jeden z dwunastu zaplanowanych na ten rok warsztatów, prowadzony przez Jarosława Rubina i Marka Szewczyka. Gdyby sądzić po frekwencji i zainteresowaniu uczestników, wydaje się, że kryzys nie dotknął naszych szkoleń. I jest to możliwe – powodem, dlaczego w okresie, gdy inne firmy szkoleniowe odnotowują straty, „Gazeta Bankowa” radzi sobie w tej trudnej dziedzinie bez problemów, jest elastyczne dostosowanie się organizatorów i wykładowców do kryzysowej sytuacji. Zmiana strategii szkoleń „Gazety Bankowej” polega na szybkiej odpowiedzi na dekoniunkturę oraz zapotrzebowania rynku w jej dobie. Szkolenia „Gazety Bankowej” przekierowane zostały na tematykę „jak sobie radzić w kryzysie” – na różnych stanowiskach w firmie. Chodzi o uświadomienie uczestnikom zasad, jakimi powinni się kierować właśnie w reakcji na kryzys. Zakończone właśnie warsztaty dotyczyły skutecznej motywacji pracowników, a w przygotowaniu kolejne. W najbliższym czasie będzie to „Jak być skutecznym menedżerem w instytucji finansowej w dobie zmian na rynku” – czyli największe wyzwanie stojące przed menedżerem (11-12 marca), które poprowadzi Mikołaj Budzyński. Podczas warsztatów uczestnicy dowiedzą się: w jaki sposób kryzys wpływa na menedżera instytucji finansowej? Jak radzić sobie z utratą zaufania do instytucji finansowych? Jakie są cechy odpowiedzialnego menedżera wobec zmian? Jak dbać o morale pracowników? Jak radzić sobie z trudnymi rozmowami z pracownikami w sytuacji 1:1? Jakie są reguły zarządzania emocjami własnymi i pracowników? Czym się charakteryzuje zdrowy i silny zespół w trudnych czasach? Jakie są fundamenty funkcjonowania silnych zespołów? Jak wygląda plan działania dla każdego uczestnika? Kolejny warsztat to „Strategie zwiększania efektywności sprzedaży usług finansowych” – czyli jak zaplanować i zrealizować plan sprzedaży w warunkach zahamowania wzrostu rynku usług finansowych (24-25 marca), podczas którego naszym ekspertem będzie Michał Dziekoński. W ramach warsztatów uczestnicy będą mieli okazję wziąć udział w grze symulacyjnej SALES MANAGEMENT IN FINANCE. Następne szkolenia również opierać się będą na tematyce kryzysowej – jak na te czasy przystało.
Tomasz Borkowski